Dziś zabrałem resztę swoich rzeczy z hotelu sejmowego i przewiozłem je do Gdańska. Wracam do domu z przekonaniem że choć byliśmy małym kołem poselskim , to merytorycznie sporo po sobie zostawiliśmy. Pisząc my , mam na myśli Mariana Filara, Jana Widackiego i oczywiście siebie. Wiem też że można byłoby zrobić więcej, gdyby nie nieszczęsna decyzja o rozwiązaniu koalicji LiD-u, formalnie podjęta przez Wojciecha Olejniczaka, ale tak naprawdę przez grono osób związanych z Grzegorzem Napieralskim. Jestem przekonany iż ta decyzja była przysłowiowym gwożdziem do trumny SLD w ostatnich wyborach, i otwarciem szeroko bramy dla Janusza Palikota. Sojusz Lewicy Demokratycznej prawdopodobnie się już nie podniesie. Grzegorz Napieralski powinien odejść z polityki. Nawet jeśli posłucha rady Aleksandra Kwaśniewskiego, i przeczyta całe mnóstwo mądrych książek, to i tak nic z nich nie zrozumie. Nie wierzę by kiedykolwiek dorósł do tego by być prawdziwym liderem- czegokolwiek, chociaż on sam ma wciąż nadzieję.





